Basniowa podróz w zapomniany swiat platformówek
Autor:
Ula 'Canela' KuczyńskaRedakcja: Marta 'Denae' Matyjewicz
Trine to na pewno jedna z bardziej oczekiwanych pozycji z PS Store tego roku. Zapowiedziana w maju, już od czerwca była wypatrywana przez rzeszę niecierpliwych graczy, lecz próg polskiego użytkownika konsoli przekroczyła dopiero 17. września. Wydawca – Frozenbyte - najwyraźniej sądził, że długie oczekiwanie na premierę wystarczy za promocję, bo pomimo wygórowanej ceny (69 zł), przez pierwszy miesiąc od wydania nie zaoferowali graczom ani grywalnej wersji demo, ani chociażby trailerów z gameplayem. Jak widać sam produkt miał wynagrodzić wszystkie te mankamenty, czy tak jest w istocie?
Pierwszy rzut oka na
Trine nie wypada dobrze. Jej niewielki rozmiar przekłada się bezpośrednio na brak jakichkolwiek filmików z animacją 3D – czyżby zabrakło im na to czasu? Przerywnikiem pomiędzy poszczególnymi poziomami są statyczne obrazki urozmaicone monologiem jednego z głównych bohaterów. Grafika tej platformówki przypomina bardziej stare gry na PC aniżeli produkcję na konsolę. Pomimo ekranu o imponujących rozmiarach, w pewnych miejscach miałam problem z rozszyfrowaniem znajdującego się na nim obrazu, sytuacji nie poprawiał również fakt, że gra w niektórych miejscach jest niezwykle ciemna (nie mylić z: mroczna), co jeszcze bardziej utrudnia dostrzeżenie detali.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Samej rozgrywce trudno cokolwiek zarzucić. Gra opiera się na starym schemacie (znanym chociażby z pecetowej produkcji
The lost Vikings), w którym gracz mając do wyboru trzy postacie o różnych umiejętnościach, może dowolnie się między nimi przełączać. Obecność trzech różnych bohaterów jest związana bezpośrednio z fabułą. Tytułowy
Trine to magiczny artefakt, który związał ze sobą dusze chciwej złodziejki, fajtłapowatego maga oraz lekko nierozgarniętego rycerza, a do odczynienia zaklęcia niezbędna jest podróż na drugi koniec krainy do mrocznej wieży czarnoksiężnika o imieniu Sarek. Najbardziej wszechstronną postacią jest niewątpliwie złodziejka. Jej atutem jest jej łuk, którym potrafi zadawać naprawdę duże obrażenia nie narażając się przy tym na bezpośredni kontakt z przeciwnikiem oraz hak z liną, dzięki któremu potrafi przedostać się przez niemal każdą przeszkodę. Rycerz jest postacią służącą za żywą tarczę, jego dwa atuty to: broń (miecz lub młot) i tarcza. Natomiast mag to bohater nieoceniony jeśli chodzi o zręcznościowo-logiczne aspekty gry i bez jego pomocy najzwyczajniej w świecie nie da się przejść niektórych momentów. Jeśli jednak dochodzi do walki jest on (prawie) całkowicie bezużyteczny, gdyż jego zdolność tworzenia przedmiotów trudno zaliczyć do umiejętności bojowych.

Kluczem rozgrywki (oprócz dojścia do wieży) jest zdobywanie butelek z doświadczeniem. Każde 50 butelek to zdobycie następnego poziomu postaci, dzięki czemu można dodać im nowe umiejętności lub ulepszyć te już istniejące. Mechanika gry – choć wydawać się może skomplikowana – nie sprawia najmniejszych trudności. Przełączanie pomiędzy jedną postacią a drugą już po krótkiej chwili przychodzi samoistnie, a większość napotkanych w grze przeszkód da się ominąć na kilka sposobów. Pomimo czterech poziomów trudności, które są do wyboru podczas rozgrywki, nie sposób zauważyć pomiędzy nimi różnicy. Grając na poziomie easy, czy very hard grę przechodzi się równie płynnie i bez większych problemów. Tym większym zdziwieniem okazuje się ostatni poziom, który – w przeciwieństwie do wszystkich poprzednich – jest trudny! Jeśli jednak chodzi o całokształt, gra jest zdecydowanie zbyt łatwa i zbyt krótka – piętnaście poziomów to dość mało jak na wydanie prawie 70 zł.

Oceniając wersję na PS3 trudno nie wspomnieć o trofeach, które są – i to jakie! Platynowe trofeum to coś, co na PSS nie zdarza się zbyt często. Dziwi to tym bardziej, że – jak pisałam – gra jest krótka i dość łatwa. Może to kolejny sposób na zachęcenie graczy do wydania pieniędzy? Trofea również są umiarkowanej trudności i oprócz pojedynczych przypadków nie powinny stanowić problemu.
Patrząc na wiele minusów, które niestety
Trine posiada, zaskakuje jej grywalność – już po włączeniu gry po raz pierwszy trudno się od niej uwolnić. Zniewala gracza niczym tytułowy artefakt głównych bohaterów – a to z pewnością wielki plus. Jak widać na tym przykładzie, kluczem do sukcesu może być powrót do źródeł (w tym przypadku do poczciwych, starych platformówek), a nie tylko zniewalająca grafika.
Tytuł: Trine
Producent: Frozenbyte
Wydawca: Nobilis Group
Dystrybutor PL: Sony Computer Entertainment Polska
Data premiery (świat): 3 lipca 2009
Data premiery (Polska): 17 września 2009
Platformy: PS3, Xbox 360
Strona WWW: trine-thegame.com/site/Sugerowana cena wydawcy: 69 zł (PSS)

Waszym zdaniem...